Warszawa – Sylwester z lotu ptaka

Co to była za noc! Pomysł na wykonanie zdjęć z powietrza podczas Sylwestra chodził za mną po głowie od wielu lat. Ale zawsze najtrudniejsza jest organizacja sesji, czyli zgranie ze sobą na bardzo konkretny czas: własnej dostępności, sprzętu, pilota (który też chciałby w ten sposób witać nowy rok), lotniska (z dobrym oświetleniem w nocy, żeby można było bezpiecznie wystartować i wylądować), oraz… pogody. A to na ten ostatni czynnik mamy najmniejszy wpływ. Jaka jest na przełomie grudnia i stycznia – każdy wie. W poprzednich latach kiedy już udawało nam się znaleźć chętnego pilota – nie było pogody. Kiedy była pogoda – nie było z kim lecieć. Prognozy bywają mylące i często się zmieniają. Tak też było i tym razem, i w zasadzie do ostatniego momentu nie wiedziałem, czy cokolwiek z tego wyjdzie. Okazało się też, że to na filmie dużo lepiej będzie widać to, co się dzieje w mieście, niż na zdjęciach. W zasadzie nic w tym dziwnego – w końcu wybuch fajerwerka trwa 2-3 sekundy, więc zgranie ze sobą kilkuset rozbłysków w całym mieście do zdjęć byłoby niemożliwe, a miejskiego pokazu od kilku lat już nie ma. Dlatego skupiłem się na nagrywaniu ujęć, i musicie przyznać, że wyglądają nieziemsko…

Cała akcja obarczona była sporymi nerwami, bo na zrobienie materiału sylwestrowego jest max. 10-15 minut (zaczyna się kilka minut przed północą, kończy kilka minut po). Musieliśmy dolecieć nad centrum odpowiednio wcześniej, a że widoczność na początku była bardzo kiepska to istniało ryzyko, że zwyczajnie nic nie będzie widać. Całe szczęście nad samą Warszawą mgła trochę się rozproszyła i dodała zdjęciom trochę uroku.

Nie powstał chyba dotąd materiał, który tak dobitnie pokazywałby skalę sylwestrowych wystrzałów w Warszawie. Tego widoku nie odda żaden film – jest w tym coś surrealistycznego i pięknego. Mam jednak wrażenie, że wszystkie apele dotyczące ograniczenia w puszczaniu sztucznych ogni są niewiele warte, trafiają do już przekonanych, i nikogo innego nie nawrócą. Mnie samemu szkoda by było na to pieniędzy. Patrząc pod kątem zwierząt i przyrody – myślę, że powinny powstać jakieś ograniczenia, przynajmniej dotyczące rejonów gdzie można strzelać. Weźmy pod uwagę, że nasz odcinek Wisły jest wyjątkowym korytarzem ekologicznym, a Warszawa jest jedyną stolicą bezpośrednio sąsiadującą z parkiem narodowym – Kampinoskim Parkiem Narodowym. Poszukiwani są obecnie strzelający z Morskiego Oka, a na Bemowie obok KPN-u nikomu już to nie przeszkadza? Brakuje w tym trochę konsekwencji, ale dopóki nikt nie zacznie się tym zajmować poza dniami poprzedzającymi Sylwestra – nic się nie zmieni.

Na jednym ze zdjęć zobaczycie celujący w górę laser. To kolejny raz, kiedy uwieczniamy z powietrza jak wygląda laser nocą. Wiązka nie podążała za nami, więc wydaje mi się, że nikt nie celował w nas, tylko może chciał zastapić sobie wystrzały… Tak czy inaczej – nie róbcie tak! Ten laser sfotografowałem będąc ponad kilometr nad ziemią – to nie zabawka!

Wszystkiego dobrego w nowym roku!

Wspieraj nasze loty na:

0