WARSAW ON AIR II! Warszawa nocą z wysokości 2 km i zabawa obiektywem z adapterem tilt

Ten lot nad Warszawą nocą był dosyć spontaniczny. Umówiłem się z pilotem w Aeroklubie Warszawskim o godzinie 18:00 – mieliśmy plan, żeby w ładnym świetle wykonać zdjęcia Kampinosu oraz Zegrza z dużej wysokości. Nic jednak z tego nie wyszło, ponieważ… niebo całkowicie pokryło się chmurami. Do ostatniej chwili wypatrywałem czy może się nie przejaśni, ale ostatecznie z lotu zrezygnowaliśmy – było za duże ryzyko, że zdjęcia wyjdą po prostu brzydko. Zachmurzenie kończyło się kilkadziesiąt kilometrów na północ od Warszawy, i za nic nie chciało się rozejść.

Ale skoro już udało nam się umówić a nasza rezerwacja na lot była ostatnią tego dnia… postanowiliśmy wykorzystać tę okazję i zrobić zdjęcia nocne 🙂 Wymagało to od pilota Łukasza trochę gimnastyki – trzeba było ustalić nową trasę, złożyć plan lotu, a wcześniej zadzwonić na tzw. zbliżanie – ponieważ planowaliśmy wlecieć na wysokość co najmniej 5.000ft. Niebo zachmurzyło się jeszcze bardziej (co sprawiło mi niemałą radość, potwierdzając słuszność odwołania pierwotnego planu lotu), a że nocą chmury nie mają już większego znaczenia (o ile nie są zbyt nisko), to o godzinie 19:30 czekaliśmy już w samolocie na EPBC na zgodę na zajęcie pasa.

Kochana przezorności! Bo o tym nie wspomniałem, a przecież dobrze, że w ogóle miałem przy sobie sprzęt do nocnych zdjęć – czyli komplet jasnych obiektywów. Jednak z całego zestawu najbardziej ciekawił mnie mój najnowszy nabytek, czyli adapter tilt. Już od dłuższego czasu chodziło mi po głowie, żeby spróbować wykonać nocne zdjęcia z samolotu obiektywem tilt-shift, aby uzyskać efekt rozmazania większej części kadru, bokehu, i punktowej ostrości – oczywiście w kontekście świateł Warszawy. Podobnych zdjęć Stolicy na próżno szukać. Niestety wyboru szkieł TS pod Sony E właściwie nie ma, a nie chciałem bawić się w adaptery do obiektywów Canona itp.

Ostatecznie zaryzykowałem i za ok. 100zł zamówiłem adapter tilt z… Aliexpress. Sam „tilt” do nic innego jak pochylenie obiektywu, a wraz z nim płaszczyzny ostrości, przez co w kadrze ostry staje się tylko wąski pasek. Adapter nie ma za to efektu „shift”, który korygowałby także perspektywę – w tym przypadku byłoby to zresztą mało praktyczne i mogłoby wprowadzić więcej zamieszania niż pożytku. Przesyłka dotarła do mnie po ok. 2 tygodniach od zamówienia, jednak był jeszcze jeden haczyk. Adapter z body łączy się poprzez mocowanie Sony E, ale z drugiej strony mocowanie obiektywu to… M42! Czyli stare, analogowe mocowanie, w które obiektywy wkręca się niczym śrubę w nakrętkę (tylko z gwintem 42mm). Takim obiektywem poratował mnie kolega Paweł (padło na Super-Takumar 55mm f/2.0). Poćwiczyłem trochę obsługę całej konfiguracji w mieszkaniu, i dosyć szybko ten analogowy zestaw zaczął rozpychać się w moim plecaku foto. Poniżej możecie zobaczyć jak to właściwie wygląda.

O ile nocna fotografia lotnicza jest trudna już sama w sobie (w końcu samolot jest w ciągłym ruchu, fotografuję na dużych czułościach, a jeszcze chciałbym uzyskać ostre, nieporuszone, i jakościowe zdjęcia), to nocna fotografia lotnicza TILT to już totalny hardkor. Przy maksymalnym pochyleniu obiektywu płaszczyzna ostrości jest bardzo, baaardzo mała. Nie było to tak widoczne na podglądzie w aparacie, dopiero na komputerze. W body miałem włączony peaking (pokazujący czy i gdzie znajduje się ostrość w kadrze), który okazał się olbrzymią pomocą. Jednak i tak dopiero na dużym ekranie zobaczyłem, że ten pasek ostrości w kadrze jest tak wąski, że nawet nie był w stanie objąć całego PKiN. Nie zmienia to jednak faktu, że sporo zdjęć się udało i mogę potwierdzić – nocne fotografie lotnicze z tiltem mają swój klimat, magię, a analogowy obiektyw wcale nie wypadł wiele gorzej od współczesnych.

Fotografie z tiltem nie były jednak celem samym w sobie, bo tak jak wcześniej wspominałem chcieliśmy polecieć dosyć wysoko nad miasto. Kontrolerzy uprzedzili nas wcześniej, że o 20:00 na Okęciu zaczyna się „zlot” i mogą nam nakazać zniżanie (żeby nie przeszkadzać ruchowi pasażerskiemu). Tak się jednak nie stało. Z kolei Cessna miała dla nas sporą cierpliwość, i powoli wznosiliśmy się aż do poziomu 7.000ft, czyli ok. 2km nad ziemią. I pewnie wlecielibyśmy jeszcze wyżej, gdyby nie pełne pokrycie chmur, przez które byśmy się już nie przebili, nie mówiąc o tym jaki chłód dawały gdy byliśmy pod nimi. Tym razem zrobiłem też zdjęcia „normalnymi” obiektywami, choć nie mogłem sobie odmówić i ponownie wyciągnąłem na kilka zdjęć Takumara. Przy zmianie obiektywów zaskoczyły mnie 2 rzeczy – w kokpicie było tak ciemno, że miałem problemy z wpasowaniem obiektywu w mocowanie aparatu 🙂 Druga to taka, że adapter z Aliexpress obraca się i blokuje co 60 stopni. Po zmianie obiektywu nawet nie zorientowałem się, że płaszczyzna ostrości trochę się przechyliła 🙂

To na czym mi zależało, to najświeższe zdjęcia centrum Warszawy, które trochę mnie zaskoczyło – zwróćcie uwagę na Plac Defilad, a dokładnie na „dwoistą” naturę jego oświetlenia. Jeszcze rok temu cały plac świecił się na żółto. Chciałem też zrobić zdjęcia Mostu Południowego, który stosunkowo niedawno utworzył nową nitkę światła w mieście.

Co tu dużo mówić, ze ze zdjęć jestem bardzo zadowolony. Kilkadziesiąt ujęć wyszło naprawdę dobrze, mogliśmy latać ile tylko chcieliśmy (ostatecznie lot trwał 80 minut). Była to też dobra rozgrzewka przed nadchodzącymi sesjami. POLAND ON AIR otrzymało zgodę na wykonanie serii lotów nad samym centrum Warszawy i jej lewobrzeżną częścią! Nie jest łatwo taką zgodę otrzymać i w zasadzie nie wiem, czy poza zdjęciami fotogrametrycznymi (pionowymi) ktoś inny takie zgody otrzymuje. To dla nas olbrzymie wyróżnienie i potwierdzenie, że to co robimy prezentuje sobą dużą wartość dla ogółu Warszawy i jej mieszkańców.

Po co chcemy wykonać zdjęcia? Żeby wydać nowy album o Warszawie 🙂 Coraz bardziej myślimy o WARSAW ON AIR II, bo WARSAW ON AIR część I niedługo zniknie ze sprzedaży ( jeśli jeszcze nie masz swojego egzemplarza to być może ostatni dzwonek, żeby to nadrobić!), Warszawa zmienia się każdego dnia i trzeba to dokumentować – także z powietrza. Czy nowy album będzie tylko updatem naszego pierwszego albumu? Absolutnie nie! To będzie zupełnie nowa pozycja i nowa opowieść o Warszawie z niezwykłej, lotniczej perspektywy 🙂

W ostatnim czasie spotkała nas przykra sytuacja, a mianowicie atak hakerski na nasz fanpage – POLAND ON AIR! Od ponad 2 tygodni fanpage jest ukryty, i nie mamy do niego dostępu – a tym samym nasz główny kanał komunikacji z Wami został zablokowany. Mamy nadzieję, że szybko uda się go odzyskać, jednak w międzyczasie zapraszamy do zapisania się na nasz newsletter:

Dzięki temu zarówno my jak i Ty będziemy mieli pewność, że nawet jeśli społecznościówki kiedyś znikną – my nie stracimy kontaktu 🙂 Poza tym planujemy krótki czas przedsprzedaży nowego albumu – o wszystkim będziemy informować już w newsletterze.

Jeśli podoba Ci się nasza twórczość i chcesz nas wspierać (co pozwala nam organizować kosztowne loty i sesje nad miastami) – możesz zostać Patronem POLAND ON AIR! Szczegóły znajdziesz tu https://patronite.pl/polandonair. Dzięki Twojemu wsparciu możemy być niezależni – nie umieszczać reklam w naszych albumach, ani filmach, nie czekać tygodniami na decyzję czy mamy sponsora, tylko działać wtedy kiedy jest pogoda i najlepsze możliwe warunki. Ty z kolei możesz mieć swój wkład w naszą działalność, której misją jest promocja Polski i pokazywanie jej z pięknej, pozytywnej strony.

Daj znać jak podobają Ci się zdjęcia!

0
    0
    Twój koszyk
    Twój koszyk jest pustyPowróć do sklepu